Odcinek 2094: Edmund i Juliusz de Goncourt, 1865 rok


Z dziennika Edmunda i Juliusza de Goncourt
18 listopada 1865 roku

W gruncie rzeczy teatr ma w sobie jakąś surowość. Kobiety są tu mało kobietami. Zjawiają się ubrane do pracy, z werwą do pracy. Stroje i uśmiechy mają tylko dla publiczności, to się czuje. Żadnej kokieterii, płeć niemal nie istnieje: robotnice—artystki. Za nic mają zakulisowe romanse, ani myślą o znalezieniu kochanka czy o przygodzie. Jedyna sprawa to grana sztuka.
Szczególnie odwrócone jest to życie prób. Cały dzień w ciemnościach rozjaśnionych tylko dwoma kinkietami. Zawieszenie wszystkiego — realnego życia, czasu płynącego na zewnątrz, naturalnego światła. O czwartej, kiedy się stąd wychodzi, dzień dobiega końca. Na ulicy uczucie otępienia, dezorientacji; nie wie się już, czy się żyje, czy śni.
Życie przy tym porywające w swoim rodzeniu się pomysłów, odkryć, w nieoczekiwanej sztuce powstawania tysiąca subtelnych i delikatnych szczegółów. Jest to zgodność gestu i słowa, szukanie i odnajdywa­nie każdego gestu odpowiadającego mówionemu słowu, układ grup, ustalanie czy zrywanie związków między postaciami, akcenty podkładane pod tekst, naturalność, z jaką się wstaje i siada — żądająca dziesięciu powtórzeń na scenie — wszystkie wreszcie drobiazgi, tak konieczne, ważne i oczywiste, że ledwo odkryte wywołują okrzyk: „Otóż to!” I każdy utrafiony gest budzi drgnienie radości, które żarem przebiega przez kark.

Scena z I aktu "Henrietty Marechal" braci Goncourtów, wystawionej w grudniu 1865 roku. 

Niepodobna wyobrazić sobie tej pracy, tego ciągłego przeżuwania, bez których aktorzy nie mogą istnieć w swej roli. Muszą nią nasiąkać dzień w dzień przez miesiąc, co często aktora przeciętnego, niemal pozbawionego środków, zamienia we wspaniale oddającego rolę. Oddawać jest tu słowem właściwym. Got przytoczył mi w związku z tym znakomite powiedzenie panny Mars: „Jeszcze nie dość wymiotuję moją rolę”.
Marni aktorzy w teatrze wyglądają blado, są jak gryzipiórki u prowincjonalnego notariusza. [...]


Edmund i Juliusz de Goncourt, Dziennik, tłum. Joanna Guze, Państwowy Instytut Wydawniczy 1988, s. 242–243.

Komentarze