poniedziałek, 13 listopada 2017

Odcinek 2092: Miron Białoszewski, 1982 rok

Z „Tajnego dziennika” Mirona Białoszewskiego
13 listopada 1982 roku
Dziś i wczoraj nie chciało mi się jeść ani pić. Ból głowy cały czas. Zimny wiatr. Chodziłem po Manhattanie zadowolony, że sam. Po kinach porno, po horrorach. Kina porno mają powodzenie. Kina zwykłe – nieduże. Po południu mało ludzi. Przed rozpoczęciem seansu na Broadwayu czerwona kurtyna podświetlona, drze się muzyka. Nagle kurtyna zafalowała, ukazał się duży czarny kot, niespeszony. Zeszedł na salę. Po seansie chodził po kinie i dał się ludziom głaskać.
Nie mogłem trafić do subway, bo sporo starych nieczynnych wejść. Wreszcie trafiłem. Dwa piętra w dół. Szaro, brudno, nikogo, tylko szczur wyskoczył. I zniknął. Głowa dopiero ustała w boleniu. Po proszkach i codeinie. Któryś ze słuchaczy pytał mnie, czy to mój wiersz „głowa boli mnie i siebie”.
Dziś tak wybitnie było. Starałem się, żeby głowa bolała tylko siebie, ale wieczorem uległem jej cały.
Kupiłem avocado – taki owoc-jarzyna. To dobre, bo miękkie. Kroi się jak ogórkowy ser i w smaku nieco do sera podobne. Z wierzchu połyskliwie zielone, podobne do grudkowatej tykwy.

W kinie homo-porno dwóch przede mną na sali łajdaczyło się, przed nimi siedział ktoś ich na obrotach głowy podglądający, tak się podniecił, że się stopniowo rozebrał do naga. Film, a raczej dwa filmy szły, dwaj ci zrobili swoje, poszli, filmy szły dalej, różni wchodzili, wychodzili, szli za kulisy. Nagi siedział, siedział, aż zasnął na dobre i na długo. W kinie porno damsko-męskim też jeden podniecał się bez przerwy i bez krępacji, aż po wyładowaniu kilkakrotnym wyszedł.

Miron Białoszewski, Tajny dziennik, Wydawnictwo Znak 2012, s. 827.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz