poniedziałek, 11 września 2017

Odcinek 2075: Daisy von Pless, 1907 rok

Z pamiętnika ks. Daisy von Pless

11 września 1907 roku, Promnice
Wróciłam właśnie z obiadu i jestem już w łóżku. Zostawiłam Hansa na dole z Heine Reuss i Wilusiem. Po południu byłam z Hansem na polowaniu. Staliśmy za sztuczną ścianą, zbudowaną z jodeł z otworami strzelniczymi. Broń Hansa jest oczywiście wyposażona w teleskop. Mając takie urządzenie, nikt chyba nie spudłuje. Jak Hans sam ironicznie zauważył, jest to „salonowe strzelanie”. Zgadzam się, że nie jest to żaden sport, skoro jedyną umiejętnością myśliwego jest trafienie w z góry wybranego jelenia! Zabicie go na tak płaskim, jak tutejszy, terenie, zza postawionej ściany, bez wcześniejszego tropienia i tylko dla zdobycia głowy do kolekcji, jest doprawdy zajęciem godnym starego, kulawego gentlemana. Prawdę mówiąc, polowania na jelenie w Niemczech są niczym innym, tylko próżną rywalizacją. Każdy właściciel lasów dąży do ustrzelenia jak największego samca, by wygrać puchar Cesarza. Moim zdaniem, polowania na sarny w Książu dostarczają więcej sportowych emocji, bo przynajmniej trzeba za nimi chodzić po górach i strzelać do nich zza prawdziwych krzaków lub drzew.
Polowanie na lisa w Kirby Gate, 1901 rok. Amazonka w prawym dolnym rogu to ks. Daisy von Pless.

Nie będziemy używać pokoi Matyldy i Yatera w Promnicach, ponieważ ulokowane są na parterze po złej stronie budynku, bez słońca i widoków. Nasze dawne pokoje na górze mają dostęp do małej wieży i balkonu wychodzącego na jezioro. Myślę, że dobrze by było połączyć łazienkę i garderobę Matyldy, by zrobić z nich jadalnię, a obecną jadalnię, która wygląda jak gotycka sala rycerska, zmienić na duży salon. Czuję, że mogłabym polubić to miejsce. Nie ma tu wprawdzie, jak w Szkocji, możliwości wielu sportów, na przykład łapania pstrągów i łososi, ale pogoda jest mniej deszczowa, a las z mchem i paprociami uroczy.
Daisy von Pless, Lepiej przemilczeć, Zamek Książ 2013, s. 325–326.


28 komentarzy:

  1. Czasy się zmieniają, a niektóre rozrywki nie. Tylko teraz zamiast jeleni są bażanty z klatek :P

    OdpowiedzUsuń
  2. I arystokracja jakby pośledniejszego gatunku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczące jest "(...) jest doprawdy zajęciem godnym starego, kulawego gentlemana". Tylko jeszcze "gentlemana" bym wywalił :P

      Usuń
    2. Łaknę świętego spokoju raczej. Poza tym nigdy nie rozumiałem myślistwa, mimo że dziadek ponoć namiętnie się oddawał :P

      Usuń
    3. Poczekaj aż Ci dziki w szkodę wlezą, będziesz się rozglądał za dwururką :P

      Usuń
    4. Mieszkam w głuszy już trzy lata i dzika widziałem tej wiosny dopiero. Nieinwazyjnego. Poszedł bokiem :P I w jaką szkodę? Po kretach i nornicach, to już nie bardzo jest co niszczyć? :) Myślę o skrzyniach ogrodowych za rok :)

      Usuń
    5. Oczywista! Co mi przypomina, że dynię muszę jutro kupić na zupkę :D

      Usuń
    6. No proszę. Myśmy w zeszłym roku kupili dynię "na zupkę, leżała, leżała, leżała, leżała, a potem już nie leżała i trzeba ją było utylizować :D

      Usuń
    7. Bo się, panie dzieju, kroi, daje do hermetycznych woreczków i do zamrażarki. Moja pierwsza porcja też leżakowała od zakupu ok. kwartału :)

      Usuń
    8. Teorię to my znaliśmy. Gorzej z tym "pokroić i do woreczków" :D

      Usuń
    9. Znam temat, ale moja fobia dot. wyrzucania jedzenia nie pozwala na takie ekscesy :P

      Usuń
    10. U mnie lenistwo wygrało z fobią, niestety.

      Usuń
    11. Taka fobia, to nie fobia :P Wracając bliżej tematu wyjściowego, to mimo że nie rozumiem myślistwa, przepadam za dziczyzną. O i tak.

      Usuń
    12. Mnie się raz trafił gulasz z dzika, bez rewelacji, ale może dlatego, że knajpiany.

      Usuń
    13. Może to był taki rasowany szuwaksem, jak w kultowym filmie :P

      Usuń
    14. Dzik, rzecz jasna, nie gulasz :D

      Usuń
    15. Możliwe :) Kto ich tam wie, czym karmią w tych knajpach.

      Usuń
    16. Myślę, że akurat w tym przypadku niewiedza jest wskazana :P

      Usuń
    17. Może nie kontynuujmy tematu, naoglądałem się Gesslerki swego czasu :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Las istotnie uroczy, a do pokoi nie właziłam w ogóle. Byłam, jakby to rzec, wyłącznie plenerowo.

      Usuń