wtorek, 24 maja 2016

Odcinek 2062: Francis Kilvert, 1875 rok

Z dziennika Francisa Kilverta

Poniedziałek, 24 maja 1875 roku
Po południu poszedłem do Lanhill. Gdy schodziłem w dolinę przez złote łąki przy
Francis Kilvert
ukwieconych żywopłotach, wzbierała we mnie wielka fala radości. Nie wiem, dlaczego byłem tak szczęśliwy ani czego się spodziewałem, lecz roznosiła mnie szalona radość. Była to jedna z owych najwspanialszych chwil istnienia, długi, pyszny łyk z mocnego, słodkiego pucharu życia. Przyszła nieposzukiwana, niewzywana, obok przełazu na łące, jeden z kwiatów ekstazy, sianych dla nas i znajdowanych nieoczekiwanie obok drogi życia. Nadeszła cicho, nagle, i tak samo minęła, jednak zostawiła po sobie długotrwały blask i splendor, zanikając powoli jak przecudowny zachód słońca. Już na zawsze zapamiętam miejsce i porę, w których napotkało mnie takie wielkie szczęście.

Francis Kilvert, Dziennik 1870–1879, tłum. Jacek Spólny, Zysk i S-ka 2016, s. 363

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz