niedziela, 22 maja 2016

Odcinek 2061: Eugène Delacroix, 1855 rok

Z dziennika Eugène’a Delacroix

22 maja 1855 roku
Dumas kazał mnie spytać z rana, czy będę w domu; odpowiedziałem, że będę o
Młody Aleksander Dumas, mal. Eugéne
Delacroix (?), ok. 1825–1830 rok.
drugiej. Prosi mnie o informacje w sprawach najzupełniej dla publiczności nieużytecznych — jak zabieram się do malowania, co sądzę o kolorze itd. Ażeby przedłużyć rozmowę, zaprosił się do mnie na kolację: przystałem z przyjemnością. Dumas miał jeszcze jakieś sprawy do załatwienia i wrócił dobrze po siódmej, w chwili kiedy na wpół żywy z głodu miałem zasiąść do kolacji sam.
Po kolacji pojechaliśmy dorożką po pewną panienkę, którą Dumas się zajmuje, i razem udaliśmy się, by obejrzeć włoską tragedię i komedię. Jedno tylko skłonić może do obejrzenia podobnego widowiska: pragnienie pogłębienia znajomości języka włoskiego. Nic bardziej nudnego.
Dumas opowiadał mi, że prowadzi właśnie proces, który winien zabezpieczyć mu przyszłość, 800 000 franków na początek, nie mówiąc o reszcie. Biedaka zaczyna już nudzić pisanie nocą i dniem, i niezmienny brak pieniędzy. «Nie mam już sił — rzekł — zostawiam dwie na wpół gotowe powieści, wyjeżdżam, będę podróżował; gdy wrócę, zobaczę, czy znalazł się jakiś Alcyd, by skończyć te dwa niedoskonałe utwory». Jest przekonany, że pozostawi niby Ulisses ów łuk, którego nikt nie potrafi napiąć; tymczasem zapomina, że się postarzał, i pod wieloma względami postępuje jak młody człowiek. Ma kochanki, męczy je nawet; mała, którą zabraliśmy na przedstawienie, błagała go, żeby jej dał spokój: jeśli tak dalej pójdzie, umrze na chorobę płuc. Poczciwy Dumas widuje ją co dzień niby troskliwy ojciec, dba o gospodarstwo domowe i nie troszczy się o odpoczynek swojej protegowanej! Szczęśliwy człowiek! Szczęśliwa beztroska! Zasługuje na bohaterską śmierć na polu walki, której oszczędzony jest niepokój ostatnich chwil, nieuleczalna bieda i opuszczenie. 
Opowiadał mi, że mając dwoje dzieci czuje się zupełnie samotny. Jedno i drugie zajmuje się własnymi sprawami, tak że nie pozostaje mu nic innego, jak szukać pocieszenia u swej Izabeli. Pani Cave mówiła mi natomiast, że córka Dumasa uskarżała się na ojca, który przy­prowadza jej swoje kochanki i którego nigdy nie ma w domu... Dziwni ludzie!

Eugène Delacroix, Dzienniki: 1822–1863, t. 2, tłum. Joanna Guze i Julia Hartwig, Zakład Narodowy im. Ossolińskich 1968, s. 118–119.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz