czwartek, 21 kwietnia 2016

Odcinek 2053: Jane Austen, 1805 rok

List Jane Austen do siostry, Kasandry

Gay Street, niedziela wieczór, 21 kwietnia 1805 roku
Kochana Kasandro
Jestem Ci wielce zobowiązana, że tak szybko ponownie do mnie napisałaś: Twój
Ilustracja Hugh Thompsona do Emmy, 1915 rok.
wczorajszy list sprawił mi doprawdy nieoczekiwaną niespodziankę. [...]
Wczorajszy dzień był dla mnie wielce pracowity, a przynajmniej dla moich stóp i pończoch: spacerowałam całe popołudnie; zaraz po pierwszej poszłam do Sydney Gardens, skąd wróciłam dopiero na czwartą, po obiedzie natomiast udałam się pieszo do Weston. Rano miałam umówione spotkanie z Cooke’ami; nasze towarzystwo tworzyli George i Mary, niejaki pan Bendish z córką, którzy wcześniej byli z nami na koncercie, oraz najmłodsza panna Whitby – nie Julia, z nią już się nie widujemy, jest bardzo chora, lecz Mary; teraz na Mary Whitby przyszła kolej dorastania, pięknej cery i noszenia wielkich, muślinowych chust. Nie wymieniłam siebie wśród towarzystwa, lecz byłam tam obecna, a kuzyn George był łaskaw zagadywać mnie całkiem dorzecznie, od czasu do czasu, w przerwach między więcej go obchodzącymi przekomarzaniami z panną Bendish, która jest bardzo młoda i dosyć ładna, a jej wdzięczne maniery, szybki dowcip i trzeźwe uwagi przywodziły mi chwilami na myśl moją dawną znajomą Lucy Lefroy. Przytoczono monstrualną liczbę głupich zagadek i pospolitych bzdur, lecz nic dowcipnego – jedyne uwagi graniczące z dowcipem, lub rozsądkiem, padły z ust kuzyna George’a, którego mimo wszystko bardzo lubię. Pan Bendish jest młodzieńcem wysokiego wzrostu i, zdaje się, nic poza tym. Spotkałam niedawno pana F. Bonhama, który rzekł mi na powitanie: „Słyszę, że pani kuzyn przybył, panno Austen”. Na wieczorne spotkanie i spacer umówiona byłam z panną Armstrong, która zajrzała do mnie dzień wcześniej i zbeształa łagodnie za odmianę zachowania wobec niej od czasu, gdy bawi w Bath, a już co najmniej od niedawna. O, ja nieszczęsna! Że też moje obserwacje muszą być tak brzemienne w skutki, a moje maniery tak podłe! Mówiła tak serdecznie i tak rozsądnie, że szybko jej darowałam i na dowód zaproponowałam rzeczone spotkanie. To doprawdy miła dziewczyna, więc myślę, że zdołam ją polubić; boleśnie odczuwany brak stałej towarzyszki w domu może sprawiać, że każda ledwie znośna znajomość nabiera dla niej wagi – to dodatkowy powód do ubiegania się o moje względy. Postaram się ze wszystkich sił utrzymać swoje najskrytsze opinie na właściwym miejscu i zapobiec katastrofie. [...] 
Miej mnie, jeśli wola, za swoją 
Kochającą Siostrę

Jane Austen, Listy wybrane 1796–1817, wybór R.W. Chapman, tłum. Jolanta Kozak, Prószyński i S-ka 1998, s. 69–73.

4 komentarze:

  1. Pan Bendish jest młodzieńcem wysokiego wzrostu i, zdaje się, nic poza tym - dobre.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Austen uwielbiam charakterystyki osób, złośliwa obserwatorka z niej była :D

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że wobec siebie także potrafiła być krytyczna.;)

      Usuń
    3. Mam wrażenie, że miała dystans do siebie.

      Usuń