poniedziałek, 30 listopada 2015

Odcinek 2046: Jane Austen, 1800 rok

List Jane Austen do siostry, Kasandry Austen.

Ibthrop, niedziela, 30 listopada 1800 roku
Kochana Kasandro
Czy zamierzasz spodziewać się wieści ode mnie w środę, czy też nie? Sądzę,
Suknie damskie, grudzień 1800 roku.
że tak, gdyż inaczej nie pisałabym tego, skoro trzy i pół dnia, które minęły od chwili wysłania mego poprzedniego listu, nie przyniosły zbyt wiele materiału do zapełnienia kolejnej kartki papieru. [...] Jestem tutaj od kwadrans na czwartą w ubiegły czwartek, według zegara pochodzącego z Shrewsbury, na co, szczęśliwym trafem, mam niezaprzeczalny dowód, gdyż pani Stent mieszkała kiedyś w Shrewsbury, a przynajmniej w Tewksbury. Mam zaszczyt czuć się bardzo mile widzianym gościem i spędzać czas nader przyjemnie. Marta wygląda doskonale; domaga się, abym zauważyła, że tyje, ja jednak, mimo szczerej chęci spełnienia tego żądania, mogę najwyżej uwierzyć jej na słowo. Pani Stent udziela nam swego towarzystwa w stopniu, w jakim go pożądamy, czyli znacznie większym, niż to dawniej miała w zwyczaju, jednak, koniec końców, i tak mniejszym, niż byłoby to z pożytkiem dla nas, gdyż na dworze jest stanowczo zbyt brudno, nawet dla tak zapamiętałych piechurek jak Marta i ja, co skazuje nas na wzajemne towarzystwo od rana do nocy, z niewielkim urozmaiceniem w postaci książek lub sukien. Trzy z panien Debary złożyły nam poranną wizytę nazajutrz po moim przyjeździe, lecz nie miałam jeszcze sposobności odpłacenia im podobną grzecznością; jak wiesz, nie jest rzeczą niezwykłą w tej parafii utrzymywać drogę z Ibthrop do plebanii w stanie znacznie większego zabłocenia i niezdatności do pieszych wycieczek niż drogę z plebanii do Ibthrop. Panią Matkę pożegnałam w jak najlepszym zdrowiu i opatrzyłam surowym nakazem trwania w nim. Podróż miałam bezpieczną i nieprzykrą: w Andover zabawiłam godzinę, z której najwięcej dostało się panom Painterowi i Priddingowi, jednak całe dwadzieścia minut przypadło w udziale pani Poore i jej matce, których dobry wygląd i humory odnotowuję z przyjemnością[...] Marta przesyła Ci serdeczności i zapewnia, iż z radością powita każdy Twój list przysłany na ten adres, czy to do niej samej, czy do mnie – to prawda, że osoba adresatki niewielką tu uczyni różnicę. Jej podoba się moja suknia; specjalnie kazała Ci przekazać, że gdybyś mogła mnie w niej zobaczyć przez pięć minut, na pewno zaraz zapragnęłabyś uszyć sobie taką samą.
Zostałam zobligowana do napisania powyższego, lecz pisząc, ani na chwilę nie przestałam się czerwienić. Część czasu i pieniędzy zużyłam w Andover na zakup tłoczonego muślinu kameryckiego na podomkę dla Edwarda – z której to okoliczności wywodzę dwie miłe refleksje: po pierwsze, odkryłam nowe źródło samozadowolenia w tym, że umiałam zdobyć się na tak kosztowny prezent, a po wtóre, dowiedziałam się, iż wspomnianą prześliczną tkaninę nabyć można w cenie czterech szylingów sześciu pensów za jard, szerokości półtora jarda. Marta obiecała, że pojedzie ze mną do domu. Nasz plan jest następujący: na początek zamawiamy przyjemny mróz bez śniegu na przeprawę pieszo do Whitechurch, tam zaś wskoczymy w wynajętą karetkę pocztową, jedna na drugą, wystawiając głowy przez jedno okno w drzwiach, a nogi przez drugie. [...]
Poniedziałek. Marta w tej chwili otrzymała Twój list – mam nadzieję, iż nie zawiera on niczego, co wymagałoby pilnej odpowiedzi, gdyż właśnie siedzimy przy obiedzie, więc Marcie nie wypada ani czytać, ani pisać.
Zawsze Twoja J.A.
Jane Austen, Listy wybrane 1796-1817, wybór R.W. Chapman, tłum. Jolanta Kozak, Prószyński i S-ka 1998, s. 50–52.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz