Odcinek 782: Kazimierz Rudzki, 1973 rok

List Kazimierza Rudzkiego do Tadeusza Wittlina

Warszawa, 21 sierpnia 1973 roku
Panie W......

Jestem człowiek zaawansowany w latach i coraz mi trudniej znaleźć w sobie
Tadeusz Wittlin, 1942 rok.
siły do utrzymania korespondencji z Panem na pewnym poziomie. Wszak nie ma co się wzajemnie opierdalać, o wiele prościej przyjąć do wiadomości, że nie otrzymałem Twojego listu, w którym pisałeś, że dostałeś książkę o Majakowskim. I tak właśnie było. Ja nie jestem, panie W., Ehrlichman, ale ein ehrlicher Mann i mówię tak, jak było, ale rozumiem, że ktoś żyjący w oparach WATERGATE nie przyjmuje do wiadomości wersji prawdziwej. Czyli jednego listu nie dostałem, a późniejsze minęły się w drodze i stąd to qui pro quo, czyli kochana stara buda...

Serdecznie gratuluję Ci MacMillana i Rizzeliego, cieszę się, że w wieku dojrzałym opływasz w dostatki i że Twoje biographies romancees zdobyły sobie takie uznanie, zwłaszcza że wyspecjalizowałeś się w życiorysach prawdziwych artystów, egz. Modigliani.
Ja raczej jestem u schyłku dnia... Popularność i „sławę” daje dzisiaj TV, z którą nie jestem w bliskich stosunkach. Generacja, która aktualnie jest „on the top”, odznacza się bezwzględnością i tymi (obok niewątpliwych talentów) cechami, które są wysoko notowane właśnie teraz, a których mnie jest po prostu brak... Oczywiście, trzeba sobie powiedzieć otwarcie, że lata również robią swoje... Jestem w teatrze, w Szkole Teatralnej (a propos, te afisze otrzymałem ze Szkoły i miałem prawo przypuszczać, że Szkoła, tak goszczona w Waszyngtonie, wpadnie na pomyśl wysłania podziękowania za pamięć. Przepraszam, omyliłem się!), w Radio, miewam niekiedy spotkania w pewnych środowiskach, ale chyba moje widzenie sztuki, teatru i estrady (kabaret, piosenki etc.) różni się bardzo od lansowanej na świecie mody gitarowych wrzasków i piosenek nie tyle literackich, co tych modlitewno-rozpaczliwych krzyków na temat dziwności tego świata... Ale daję sobie radę, nie mam — jak dotychczas — kłopotów natury materialnej, a te inne... nie nadają się do wypowiedzi listownych. [...]
Piszę do Ciebie w środku okresu urlopowego. Właśnie wróciliśmy z Wisły, gdzie było pięknie i słonecznie, i będziemy jeździć do naszego weekendowego domeczku nad Zalewem Zegrzyńskim, ale dzisiaj pogody nie ma, za to dotarł do mnie Twój list i zaraz odpisuję, bojąc się brutalnych ekscesów z Twojej strony. Jak jednak te pieniądze i pozycja społeczna uderzają do głowy!
Teatr rozpoczyna działalność w pierwszych dniach września, a w tej chwili jest tak zwany martwy sezon, czyli saison morte, po polsku sezon mord... Nie jestem przekonany, czy Wasza wspólna wizyta w Warszawie nie byłaby aktualna... Rzecz jest chyba do zbadania w na­szym przedstawicielstwie w Waszyngtonie. [...]
Tadek, wspominasz żartem o Zakopanem (dawno nie byłem, jest koszmarnie zatłoczone, zapełnione samochodami, spalinami, wyziewami...) — pomyśl tylko, żeby wpaść do kraju i obejrzeć stare kąty i nowe, naprawdę, wspaniałe rzeczy... O ludziach nie wspominam, bo jestem osobiście zainteresowany.
Przepraszam, że mój list jest tym razem trochę na... „nie”, ale jakoś taki mnie ogarnął nastrój. Czego mi naprawdę brak? Wiary w ludzką wierność i lojalność, ale nie jestem w moich rozczarowaniach odosobniony, prawda? Może właśnie dlatego do Ciebie dzisiaj napisałem. I za tę możliwość jestem Ci wdzięczny.
Wszystkiego dobrego, ściskam Cię długo i serdecznie, panią Geną przecudnie pozdrawiam. Wala — też.
Twój
Kazimierz
Wspomnienia o Kazimierzu Rudzkim, Czytelnik 1981, s. 336–339.

Komentarze

  1. "Generacja, która aktualnie jest „on the top”, odznacza się bezwzględnością i tymi (obok niewątpliwych talentów) cechami, które są wysoko notowane właśnie teraz, a których mnie jest po prostu brak...", Zakopane - "jest koszmarnie zatłoczone, zapełnione samochodami, spalinami, wyziewami... - brzmi to jakoś znajomo, czy to aby na pewno list z 1973 r.?! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, 1973, 2013, niewielka różnica. :) "Sezon mord" też niepokojąco aktualny.

      Usuń
  2. Ciekawe co by na to Niemen? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może wydał kilka kolejnych modlitewno-rozpaczliwych krzyków. :)

      Usuń

Prześlij komentarz