sobota, 23 marca 2013

Odcinek 640: Adam Mickiewicz, 1841 rok

List Adama Mickiewicza do brata, Franciszka

23 marca 1841 roku 
Paryż, Rue d'Amsterdam N. 1. 
Adam Mickiewicz w Paryżu.
Kochany Bracie.
Od czasu jakem tu osiadł znowu w Paryżu, różnie mi się dzieje: często bieda, zawsze praca i kłopot. Żona mi była znowu zapadła i dzieci często chorowały. Gdzie troje dziatwy, zawsze które z nich bywa niezupełnie zdrowe. Teraz wszystko, chwała Bogu, już się polepszyło i w domu wszyscyśmy zdrowi. Marynia już czyta doskonale po polsku i po francusku i uczy się różnych rzeczy. Władzio podrasta i wkrótce skończy trzy lata. Drobny jest i bladawy, ale żywy i roztropny, i dobry. Najmłodsza Helenka w kolebce, faworyta rodziców, chociaż mniej pieszczona, niż były starsze. Mieszkamy dość wygodnie, ale nie tak wspaniale jak w Lausannie, gdzieśmy pański mieli pałac. I widoków pięknych, i przechadzek, i powietrza nam brak w tym hucznym i błotnym Paryżu. Na wiosnę zapewne wyjedziemy na wieś w okolice miasta. Będę miał pięć miesięcy wakacji. Bardzo do niej wzdycham.
Kurs mój dość pracowity. Trzeba gadać Francuzom o literaturach naszych, o których oni nic nie wiedzą, i starać się, żeby się nie nudzili, bo oni tylko przez ciekawość przychodzą. College de France, w którym daję lekcje, jest to wysoka szkoła tylko dla publiczności amatorskiej. Uczniów właściwie nie ma. Profesorowie muszą wymową nadrabiać, co Francuzom łatwiejsza niż mnie. Miejsce to jest pewne i nie zależy od ministerium, tylko sądownie profesora można oddalić. Ja wprawdzie nie mam tytułu profesora, bo dotąd nie podałem się do naturalizacji na Francuza, wszakże nikt mnie nie wyruguje stąd, chyba sam zechcę wyjechać, co także może się zdarzyć.
Główna nieprzyjemność mojego położenia jest w tym, że siedzę wśród emigracji. Nie możesz wystawić, co to za bieda z ludźmi zamkniętymi w tak smutnym położeniu. Każdy, dzień i noc, kuje projekta polityczne i wścieka się, kiedy drugich nie może na swoją stronę przemówić. Chodzą nasi na mój kurs, ale dlatego, żeby się wywiedzieć, jakiej ja partii? czy arystokrata? czy demokrata? i gniewają się, że ja im o polityce nie gadam. Teraz, zdaje się, że się nieco uspokoili. Na przyszły rok, jeśli tu zostanę, będzie lżej i z kursem, i z emigracją, która zapewne da mi pokój. Może też wyrobię się na profesora bez naturalizacji, bo mi jakoś żal przestać być Litwinem urzędownie i przedzierzgać się w Francuza niemiło.
Z kraju wiadomości od dawna nie mam. [...]
Donieśże mnie nawzajem o wszystkim, co ciebie otacza, i o swoim położeniu. Słychać tu, że wasz teraźniejszy król łaskawszy na Poznańczyków. Może też pozwolą ci więcej swobody. [...]

Bądź zdrów. Twój
A. Mickiewicz
Adam Mickiewicz, Listy, [w:] Dzieła, red. Julian Krzyżanowski, t. XV, Czytelnik 1955, s. 390-391.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz