Odcinek 471: Francis Scott Fitzgerald, 1940 rok


List Francisa Scotta Fitzgeralda do córki, Scottie

[1403 North Laurel Avenue] [Hollywood, Kalifornia]
5 października 1940 roku
Najdroższa Scottie,

[...] mogę tylko wyrazić współczucie z powodu wyludnienia Vassar i zapewnić Cię, że niejedna z tych, co opuściły tę uczelnię, będzie do końca żałować swego kroku.
College Vassar.
Skoro już o tym mowa, to przy okazji pytanie: czy dużo przyszło do was na trzeci rok z innych uczelni? Myślę, że po zeszłorocznych doświadczeniach ten rok wyda Ci się łatwy. Osiągnęłaś wszystko, czego chciałaś – w Vassar, w Baltimore i w ogóle. Ale to raczej dobrze, że niczego w życiu nie można powtarzać bez końca. Nie ulega wątpliwości, że powinnaś teraz mieć inne cele przed sobą – ten rok więcej niż wszystkie poprzednie powinien być okresem przebudzenia dla Twego świeżo narodzonego intelektu. Z chwilą, gdy człowieka zagarnie świat problemów materialnych, mniej niż jedna osoba na dziesięć tysięcy znajduje sposobność kształtowania swego literackiego smaku, sprawdzania na własną rękę słuszności filozoficznych koncepcji albo zrozumienia, że życie – trudno mi to lepiej wyrazić – ma swój mądry i tragiczny sens.
Rozumiem przez to coś, co kryje się we wszystkich wielkich karierach od Szekspira do Abrahama Lincolna i wstecz, aż do czasów, gdy wymyślono książki – mia­nowicie fakt, że w zasadzie życie to oszustwo dyktujące nam warunki klęski, a jedynym zbawieniem od klęski wcale nie jest „szczęście i rozkosz”, lecz głębszy rodzaj zadowolenia, który daje walka. Kiedy zapoznasz się z tym w teorii – z życiorysów i myśli wielkich ludzi – potrafisz tysiąc razy więcej się cieszyć, gdy Cię nagle spotka coś dobrego.
Chwalisz swoje pokolenie, a ja myślę, że od czasu wojny domowej, każde kolejne pokolenie rośnie z prze­konaniem, że za chwilę będzie miało cały świat. Sły­szałaś, jak nieraz mówiłem, że twarze większości Amerykanek po trzydziestce są dla mnie jak relief przedstawiający opryskliwe, zgłupiałe nieszczęście.
A zatem – niech Ci się darzy. Nigdy nie odpowiadasz mi na pytania, które zadaję Ci w listach. Mówisz o swoich studiach ogólnie, nigdy ze szczegółami. [...]
Mnóstwo czułości
Papa
Francis Scott Fitzgerald, Listy do córki, tłum. Ariadna Demkowska-Bohdziewicz, Czytelnik 1982, s. 150–152.

Komentarze

  1. Porównując tylko i wyłącznie treść listów - wczorajszego i dzisiejszego - Scott Fitzgerald górą. W życiu było chyba jednak dokładnie odwrotnie niż wynikałoby to z tak prostego zestawienia elokwencji i ilości użytych słów.
    A obrazki wczoraj zdecydowanie były ładniejsze;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz