Odcinek 275: Maksymilian Gierymski, 1874 rok

List Maksymiliana Gierymskiego do Kazimierza Epplera

Rzym, 23 marca 1874 roku
Kochany Kaziu!
[...] Wnoszę z Twego ostatniego listu, że był on pisany przed odebraniem mojego, który nie tak dawno posłałem. Diabelnie długo listy stąd idą do Was; data na kopercie zawsze o 6 dni się różni od tej, pod którą się list odbiera. Aby mieć odpowiedź na list, trzeba 2 tygodnie czekać, jeżeli ten, do kogo list adresowany, nie zwłóczy ani chwili z odpowiedzią. [...]
Sprzedawca makaronu, Włochy, XIX wiek.
Dotąd nie oswoiłem się jeszcze z Włochami; wina języka i choroby mojej, że mało bardzo, nawet wcale, w życie tutejsze jeszcze nie wlazłem. Jeżeli się spotykam z Włochem, to tylko targując co u niego, a odchodzę wymyślając na bezczelne złodziejstwo i wszelki brak nawet kupieckiej ambicji i honoru. Drogo jest w ogóle, to prawda, ale nie tak, jak się w pierwszych tygodniach pobytu tutaj wydaje; dlaczego? – oto powiem Ci, że począwszy od pomarańczy aż do wynajmu fortepianu, mieszkania itd., wszystkiemu musisz połowę ceny przyznawać, jaką od Ciebie żądają, a dopiero po targach i wzajemnych ustępstwach dostajesz to, co żądasz za średnio przystępną cenę. Takie rzeczy, jak płótno, jak ramy, bodaj papier kupując, musisz się zawsze tej zasady trzymać, że najwyżej 2/3 żądanej ceny przyjdzie Ci zapłacić.
Potrzebowałem kupić laskę, bo bez kija nie mogłem chodzić; wstępuję do jednego z najpierwszych i najwykwintniej urządzonych sklepów, jakie się w Rzymie spotyka; żądam, pokazują mi różnego gatunku kije, wybieram najprostszy; ile za niego? – pięć franków. Gdybym był sam, nie śmiałbym nigdy, spojrzawszy po wykwintnych brązach, kryształach wystawionych w oknie i w sklepie, po aksamitem krytych meblach, dla wygody gości przeznaczonych, nie śmiałbym powiedzieć mniejszej ceny, jak tę, którą żądano. Byłbym albo wziął, albo odstąpił ze sklepu, gdyby cena wydawała mi się niemożebna do zapłacenia. Był ze mną Boleś Łaszczyński; ani chwili się nie wahając powiada 2 1/2 franka, kupiec ustępuje naprzód na 3, a w końcu oddaje za ofiarowaną cenę. Tak ze wszystkim. Włosi przeszli chyba Żydów w tym względzie. Anglicy i Rosjanie to zrobili.
Bogaty Anglik tak mało na to zwraca uwagi, że go 20 fr. jakaś rzecz drożej kosztuje, niżby kosztować mogła, że Włoch, wiedząc o tym, nakłada mu umyślnie tyle, ile tylko nie sumienie, ale już przyzwoitość chyba nałożyć mu pozwoli. Chciałem wynająć fortepian; pytam się o cenę na miesiąc – 45 fr. Wydawała mnie się ogromną i zrobiłem minę i gest, który dał do zrozumienia negocjantowi, że ani myślę tyle płacić. W tej chwili zaczął zjeżdżać, już ofiarując się przyjąć na siebie koszta transportu tam i na powrót. Gdym mu powiedział, że to niezmiernie drogo – ha, ten pan, co go trzyma teraz u siebie w hotelu tym i tym, płaci 50 fr. Ten pan jest z Rosji. Wiadomo tymczasem, że w innej porze, kiedy mniej jest cudzoziemców, za wynajęcie najlepszego pianina, płaci się 20 fr. Jest się ciągle w obawie, kupując cośkolwiek, aby nie przepłacić jeszcze grubo pomimo targu. Oleś za płótno do malowania zapłacił 30 fr., za które inni malarze 10, a najwyżej 15 fr. płacą.
Na inny raz zostawiam pogawędkę dalszą o tutejszych stosunkach, teraz brzeg papieru każe mi list zamknąć.
Całuję Cię kochany Kaziu z całego serca
Twój Max
Maksymilian i Aleksander Gierymscy, Listy i notatki, oprac. Juliusz Starzyński i Halina Stępień, Ossolineum 1973, s. 157–158.

Komentarze

  1. Cóż byśmy wiedzieli o cenach papieru toaletowego w XIX-wiecznych Włoszech, gdyby nie inteligencka epistolografia. O strasznych pierdołach panowie pisali :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korespondencja zastępowała gugla, bo niby skąd inaczej przyjaciel w Polsce znałby te ceny?

      Usuń
    2. Ale rozumiem dylematy związane z targowaniem, bo sam nie potrafię. Jak kupowałem pierwszy samochód, to szwagier wziął mnie na bok i kazał zamknąć paszczę, bo cały czas jęczałem: "Weźmy, zapłaćmy i jedźmy", a tak się podobno tych spraw nie załatwia :P

      Usuń
    3. Mam tak samo:P Widać za mało w młodości bywaliśmy na włoskich czy innych arabskich bazarach:)

      Usuń
    4. Albo jesteśmy bogaci z domu :D

      Usuń
    5. Mów za siebie:P A bogaci są bogaci, bo umieją się targować:)

      Usuń
  2. Mała podpowiedź dla osób planujących działalność gospodarczą - a może wypożyczalnia fortepianów? :) Ceny - na włoską modłę - do negocjacji.

    P.S.
    Liczę na majową pogawędkę dalszą. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz, że majowa pogawędka wniesie jakąś nową jakość? Pewnie znowu będzie o tym, jakie te Włochy paskudne:P

      Usuń
    2. Mnie się te biadolenia podobają. :) Ciekawa jestem, na co narzekali w maju.

      Usuń
    3. Na upał. Na zdrowie. Na wysokie ceny. Na włoską kuchnię. Na pocztę.

      Usuń
    4. Szkoda, że nie pisali fraszek. :)

      Usuń
    5. Może to i lepiej, jakieś treny by im powychodziły zamiast fraszek:)

      Usuń

Prześlij komentarz