Odcinek 222: Taras Szewczenko, 1858 rok

List Tarasa Szewczenki do Kateriny Piunowej

30 stycznia 1858 roku
Taras Szewczenko.
Kochana  i   wielce  szanowna   Katierino  Borisowno!
Przyniosłem pani osobiście książki, żeby je pani przeczytała. Pani jednak zwróciła mi je nie czytane. Jak mam zrozumieć takie postępowanie? Stawia mnie to w sytuacji bez wyjścia, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę naszą dzisiejszą rozmowę. Czy to nie jest przypadkiem odpowiedź na moje oświadczyny? Bo jeśli tak, to proszę uczynić to w sposób bardziej wyraźny. Jest to dla mnie nazbyt ważne. Kocham Panią i mówię to Pani wprost, bez żadnych wykrzykników i zachwytów. Jest Pani zbyt mądra, by żądać ode mnie płomiennych wyznań; zbyt kocham Panią i szanuję, by uciekać się do banałów, tak powszechnie stosowanych w świecie. Zostać pani mężem - byłoby dla mnie największym szczęściem i trudno mi będzie wyrzec się tej myśli. Lecz jeśli los zrządził inaczej, jeśli miałem nieszczęście nie podobać się Pani i jeśli zwrócone przez panią książki oznaczać mają odmowę  - trudna rada: muszę się z tym pogodzić. W żadnym jednak wypadku nie zmieni to ani moich uczuć dla Pani, ani mego dla Niej szacunku. Jeśli Pani nie może lub nie chce zostać moją żoną, to proszę mi nie odmówić choć tej pociechy, że pozostanę Pani przyjacielem, by mym niezmiennym oddaniem i poważaniem zasłużyć na Pani szacunek i życzliwość.
W oczekiwaniu odpowiedzi, która zadecyduje o moim losie, pozostaję oddany pani i gorąco kochający
Taras Szewczenko
 Taras Szewczenko, Pamiętnik, tłum. Helena Mankiewicz-Szaniawska, Czytelnik 1952, s. 186.

Komentarze

  1. Nie wiedziałam, że zwrot nieprzeczytanych książek to odpowiednik czarnej polewki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To samo chciałam napisać.
      Zostawił jakieś ukryte nitki w tych książkach, że tak od razu poznał, że ich nie przeczytała?

      Usuń
    2. Pewnikiem je potajemnie oznakował. :D A może kartki nie były rozcięte? :)

      Usuń
    3. Chcąc nie chcąc, uciekł był w banał. Albo ja to tak widzę :)

      Usuń
    4. Jakiś przewrażliwiony i tyle. Gdyby to jeszcze były książki jego autorstwa...

      Usuń
  2. ~ Bazyl
    Jak na romantycznego poetę to dość prosto i naturalnie się wypowiedział. Wtedy chyba brak wzmiankowanych "płomiennych wyznań" i kłębowiska emocji był czymś oryginalnym i niebanalnym. :)

    ~ B.
    Może jak tylko Katerina zobaczyła tytuły książek, jakie jej sprezentował, automatycznie skreśliła go z listy potencjalnych kandydatów. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz to by jej posłał mptrójkę z "Bo jo cie kochom" DePressów i by było. No i ciekawi mnie czymże też był ją poeta uraczył :)

      Usuń
    2. Ewentualnie mógł zatrudnić cygańską orkiestrę, żeby jej pod oknami zagrała. :)
      Zlustrowałam "Dziennik", ale niestety, nie ma żadnej informacji o tym, co to były za tajemnicze tomy. Taras niezbyt wziął sobie do serca odtrącenie, bo już 11 lutego przyjaciel mu robił wyrzuty, że prowadzi "rozwiązły, hulaszczy tryb życia". :)

      Usuń
  3. szewczenko nieodmiennie kojarzy mi się z jego lwowskim pomnikiem "Szewczenko na tle wybijającego szamba".
    I co dalej z tą Kateriną? Zostali przyjaciółmi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poeta i szambo to dość brutalne zestawienie. :)

      Usuń
  4. Właśnie - czy książki faktycznie okazały się czarną polewką?

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę Was rozczarować, ale to była czarna polewka. Katiusza, która nawiasem mówiąc była aktorką, uznała oświadczyny Szewczenki za... scenę ze sztuki teatralnej, a jego za "wariata lub po prostu pijanego".
    Wyczytałam, że Taras jedynie 9 lat swojego życia spędził na wolności, więc wielkiego pożytku i tak by z niego nie miała.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz