Odcinek 218: Bruno Schulz, 1934 rok

List Brunona Schulza do Juliana Tuwima

Drohobycz, 26 stycznia 1934 roku
Floriańska 10
Szanowny, Drogi Panie!
Dziękuję [za list z wyrazami zachwytu Sklepami cynamonowymi]. Nie spodziewałem się tego, ale w głębi duszy postulowałem, żądałem żarliwie Pańskiego rezonansu. Na dnie pasji i zaciekłości tej książki była i ta stara tęsknota. Uciszył ją Pan dziś we mnie, nasycił i napełnił po brzegi. Co za spełnienie!
Trochę to przyszło późno – nie z Pańskiej winy.
Bruno Schulz, Autoportret.
Gdy Pan przed laty przyjechał do Drohobycza [na spotkanie autorskie], byłem na sali, patrzyłem na Pana mściwie i buntowniczo, pełen ponurej adoracji. Stare dzieje. Pewne wiersze Pańskie doprowadzały mnie wówczas do rozpaczy z bezradnego podziwu. Bolało – czytać je powtórnie i za każdym razem toczyć pod górę tę ciężką bryłę podziwu, która przed samym szczytem leciała w głąb, nie mogąc utrzymać się na stromej pochyłości zachwytu. Unicestwiały mnie one, a zarazem dawały upojenie, przeczucie nadludzkich triumfalnych sił, którymi kiedyś rozporządzać będzie wyzwolony i szczęśliwy człowiek. Nosiłem w sobie wówczas jakąś legendę o „genialnej epoce”, która kiedyś była rzekomo w moim życiu, nie zlokalizowana w żadnym roku kalendarza, unosząca się ponad chronologią, epoka, w której wszystkie rzeczy oddychały blaskiem bożych kolorów, a całe niebo wchłaniało się jednym westchnieniem, jak haust czystej ultramaryny.
Nigdy jej naprawdę nie było. Ale w Pańskich wierszach była ona urzeczywistniona i jaskrawa, jak pawie oko broczące lazurem i urzęsione krzycząco – była, jak rozkrzyczane gniazdo kolibrów...
Pan mnie nauczył, że każdy stan duszy, dostatecznie daleko ścigany w głąb, prowadzi poprzez cieśniny i kanały słowa – w mitologię. Nie w zastygłą mitologię ludów i historyj – ale w tę, która pod warstwą nawierzchnią szumi w naszej krwi, plącze się w głębiach filogenezy, rozgałęzia się w metafizyczną noc.
W tej mitologicznej głębi ma Pan chyba pakt z Szatanem. Tu wiersze Pańskie stają się transcendentem, od strony rzemiosła zgoła niewymierne, przekraczające miarę rzeczy zrobionych.
Dziś mam wielką, triumfalną chwilę. Przełamał się czar – to, co nagromadziłem z zachwytu, wyegzaltowałem w atakach podziwu, dotychczas obce i przeciw mnie zwrócone – potwierdza mnie i przyjmuje. Dzięki.

Bruno Schulz

Bruno Schulz, Opowiadania. Wybór esejów i listów, oprac. Jerzy Jarzębski, Ossolineum 1989, s. 416–417.

Komentarze

  1. Trudno nie zgodzić się z tymi, którzy twierdzili, że proza Schulza ma duże szanse zdobyć serca czytelników na całym świecie, kiedy rozważano ogłoszenie 2012 r. jego rokiem. Swoją drogą nie zazdroszczę tłumaczom. Zastanawiam się, jak przełożono by na przykład cudne pawie oko broczące lazurem i urzęsione krzycząco. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co pamiętam to dosyć sporo przynajmniej na angielski zostało już przetłumaczone, w Ameryce Schulz jest dosyć znany i popularny, jeżeli można użyć takiego słowa, przynajmniej wśród intelektualistów:) Jeden z numerów "Literatury na świecie" był nawet poświęcony odbiorowi Schulza w Ameryce, wielu artystów inspiruje się jego twórczością.

      Usuń
    2. Tłumaczenie angielskie: http://www.schulzian.net/translation/sanatorium/book1.htm Chyba nienajgorsze, aczkolwiek chyba jednak nie do końca doskonałe:)

      Usuń
    3. Co do inspiracji - znany także i u nas J.S. Foer wydał niedawno Tree of Codes, w której odwołuje się do "Ulicy Krokodyli."

      http://www.amazon.com/Tree-Codes-Jonathan-Safran-Foer/dp/0956569218

      Usuń
    4. Także niejaki China Mieville w "Dworcu Perdido", swojej steampunkowej powieści, wyznał, że m.in. inspirował się utworami Schulza.

      Usuń
    5. ZWL - Dzięki za linkę, nie znałem jeszcze tej strony, dodałem sobie:)

      Usuń
    6. A proszę uprzejmie, Schulz ma chyba szczęście do stron internetowych, grafiki też można oglądać.

      Usuń
    7. Ma szczęście albo jest tak interesujący.

      Usuń
  2. Musiałabym chyba wrócić do prozy Schulza, bo na studiach czytałam go głównie dlatego, że był w kanonie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Na miejscu Tuwima spłonęłabym rumieńcem;) Tyle pochwał w jednym liście, to właściwie pean.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i spłonął, ale on chyba przyzwyczajony był do hołdów wielbicieli, i wielbicielek:P

      Usuń
    2. Ale czy tak wyszukanych? Poetyckich wręcz?:)

      Usuń
    3. Potem metafory i obrazy jakie użył w tym liście wykorzystał Schulz w opowiadaniu "Księga".

      Usuń
    4. Zbyszekspir: zresztą ten list to jeden z niewielu zachowanych przykładów, jak swoje listy wykorzystywał potem Schulz w opowiadaniach:) Czyżbyśmy korzystali z tych samych przypisów?:D

      Usuń
    5. Ania: do hołdów na aż takim poziomie to pewnie nie:)

      Usuń
    6. Schulz dziękuje Tuwimowi za list, który się nie zachował(...)

      Zawsze korzystamy z najlepszych dostępnych na rynku przypisów, czyż nie:))) Czy to grzech czy może Grzechu:)

      Usuń
    7. Schulz wielkim pisarzem był i jest jednym z moich ulubionych. Dla mnie jego opowiadania to czystej wody poezja:)

      Usuń
    8. Jak już korzystać, to wyłącznie z najlepszych:P

      Usuń
    9. Z ust mi Szanowny Pan to wyjął, że tak powiem:)

      Usuń
  4. Czy możecie polecić edycję opowiadań Schulza, która jest Waszym zdaniem najlepsza?
    Czytałam wybór z wyboru, bodajże Wydawnictwa Literackiego i czułam niedosyt, a dzisiejszy fragment wywołał u mnie wilczy apetyt na prozę BS. Wszystko przez broczące lazurem pawie oko i niebo, które wchłaniało się jednym westchnieniem, jak haust czystej ultramaryny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta z której pochodzi dzisiejszy list jest myślę bardzo dobra, polecam:)

      Usuń
    2. Dziękuję. Wprawdzie postanowiłam, że luty będzie miesiącem ascezy zakupowej w dziedzinie książek, ale na szczęście styczeń ma jeszcze kilka dni. :D

      Usuń
    3. Wykorzystane wydanie to nasza ulubiona Biblioteka Narodowa:) A co do ascezy, to właśnie się zastanawiam, czy jej by sobie nie przedłużyć na kawałek lutego:))

      Usuń
    4. Podziwiam Twoją siłę woli. Obawiam się, że moja lutowa asceza to marzenie nie do spełnienia. :)

      Usuń
    5. Podpisuję się pod Zacofanym - wydanie BN jest świetne. Nie dość, że merytorycznie dobrze opracowane, to solidnie oprawione - mój egz. mimo ponad 20 lat na grzbiecie trzyma się znakomicie.;)

      Usuń
    6. Lirael: na siłę woli doskonale robi też puste konto:)

      Usuń
    7. Bardzo Wam dziękuję! Niestety, lekko odstręczająca cena. Nic to, będę się czaić na okazję. :)

      Usuń

Prześlij komentarz