Odcinek 212: Antoni Słonimski, 1924 rok

Antoni Słonimski, Recenzja „Damy do towarzystwa” Picarda  i   Laveline'a

20 stycznia 1924 roku
Teatr Komedia: „Dama do towarzystwa”, komedia w   3   aktach   Picarda   i   Laveline'a;  reżyseria Jan Janusz
Antoni Słonimski.
O tego rodzaju świństwach nie należy w ogóle pisać, zwłaszcza gdy stoi się na zajętym przeze mnie stanowisku negowania rzeczy nieliterackich w teatrze. Wyjątkowa jednak płaskość i trywialność „Damy do towarzystwa” usprawiedliwia tych słów parę.
Po scenie włóczy się nuda i kiepscy aktorzy. Kobiety rozbierają się i łażą nagie. Na scenie widzimy łóżko, w łóżku widzimy kobietę i jej amanta, a reszty nie widzimy, bo światło gaśnie w samą porę. Komedia ta przypomina filmy naukowe w rodzaju „Nasze rzeżączki” lub „Cuda Steinacha”.
Pikanterią Picarda jest odwrócenie normalnego stanu rzeczy. Wszystkie farsy francuskie oparte są na zdrowej zasadzie, że kobiety „lubieją mieć stosunek”. Bohaterka Picarda po prostu zwyczajnie nie lubi.
Jeszcze parę takich sztuk — a wszystkim to obrzydnie. Już i tak coraz częściej słyszy się głosy szczerego sprzeciwu ze strony zarówno mężczyzn, jak i kobiet — a nawet młodzieży.
Antoni Słonimski, Gwałt na Melpomenie, t. I, Czytelnik 1959, s. 12.

Komentarze

  1. A czego spodziewał się Słonimski po sztuce o tak wymownym tytule?;) Czy cała książka składa się recenzji prześmiewczych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała nie. Czasem są rwane szaty z rozpaczy, niekiedy trafia się coś bardziej na serio:)

      Usuń
    2. Czyli pozytywnych recenzji brak (wnioskuję z tytułu książki)?

      Osobiście b. żałuję, że Raptularz Raszewskiego jest słabo dostępny, można by było poczytać o spektaklach bliższych czasowo. Czytałam fragment, w którym zżymał się na "miernoty", które wprowadzają motocykle do teatru.

      Usuń
    3. Wymownym?! To co powiesz o "Naszych rzeżączkach" :D

      Usuń
    4. Ania: w moim tomie Raptularza Raszewski dziwnie mało o teatrze pisał:P

      Usuń
    5. Bazyl,
      "Nasze rzeżączki" miał być filmem naukowym, więc sprawa jest jasna od początku, wiadomo, czego można się spodziewać;) Bo czy filmowi naukowemu o wstydliwych chorobach można nadać tytuł "Zemsta Wenery" czy "Tajemnica barchanowych majtek"?;)

      Usuń
    6. Zacofany.w.lekturze

      jeśli mam jeszcze rzeczony fragment, sprawdzę datę. Pewnie z 1974 lub 1975 r. A posiadanego tomu zazdroszczę, całość kosztuje ponad stówę;(

      Usuń
    7. Ania: ja mam Raptularz z lat 1965-67 chyba, wydanie Znaku, notabene z wyprzedaży sprzed lat:) Niestety następny tom już się na taniej książce nie znalazł:(

      Usuń
    8. Chyba coś w tym jest, bo na a. dostępny jest właśnie ten tom;)

      Usuń
    9. Pewnie mocno przeszacowali nakład, kolejny tom było trudno dostać nawet w normalnej sprzedaży:P

      Usuń
  2. Ja się zastanawiam czy Słonimskiego "naukowe", to nie nasze dzisiejsze "przyrodnicze" :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słonimski miał raczej na myśli takie filmy propagandowo-szkoleniowe dla wojska, typu "jak unikać chorób wenerycznych":P

      Usuń
    2. Bazyl,

      Steinach był lekarzem fizjologiem, więc przynajmniej w połowie - "naukowe";)

      Usuń
    3. "Tato, dostałem trypra!"
      "Synek, ja się na tych waszych wojskowych odznaczeniach zupełnie nie znam, ale noś go z honorem."
      PS. Do głupot, to pamięć pierwsza. A tak w ogóle, to od zarania wieków próbowano publiczność przyciągnąć golizną. Jak widać pan Antoninie dał się złapać na ten lep :)

      Usuń
    4. Bazyl: takie coś, o: http://www.youtube.com/watch?v=UFylJGeYUQk

      Usuń
    5. ZWL Dobrze, że akurat skończyłem śniadanie :) No cóż, wiedziałem że krytyk chciał sztuce dowalić, ale dopiero teraz wiem jak bardzo :)

      Usuń
    6. Cieszę się, że z panem Antonim na spółkę udało nam się nieco podnieść świadomość w narodzie w zakresie zdrowotności:)) Nam na biologii puszczali z tej samej serii film o mitozie i mejozie, pan lektor takim samym przejętym tonem opowiadał o podziale tych cholernych komórek:P

      Usuń
    7. Widzę, że uczęszczanie do mało multimedialnej placówki oświatowej miało swoje dobre strony. Rysunki z pewnością nie robiły takiego wrażenia.

      Usuń
    8. Ta, to było szalenie multimedialne. Pierwszy raz w życiu widziałem wtedy z bliska aparat projekcyjny z lat na oko pięćdziesiątych:P

      Usuń
  3. Zacofany.w.lekturze,
    Diabli wiedzą, co Słonimski miał na myśli;) Po Waszych wypisach z "Gwałtu..." można sądzić, że był wyjątkowym zrzędą. Przecież to musiało być męczące (i szkodliwe dla zdrowia), tak ciągle narzekać;) Żółć wymieszana z jadem;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, my wypisujemy to, co publiczność lubi najbardziej:) No ale może kiedyś eksperymentalnie zapodamy jakąś poważną recenzję.

      Usuń
    2. Nienienie, poważne mam w domu i są takie sobie (choć i w nich zdarzają się zdania - perełki). Ja poproszę te krótkie. Z tymi kozackimi porównaniami do srajtaśmy i innych przedmiotów codziennego użytku :)

      Usuń
    3. O tak, wesoło jest czytać, jak inni innym dokładają;(
      Czy to znaczy, że o dobrych sztukach Słonimski nie pisał z humorem?

      Usuń
    4. Ania: Jak można z humorem o Dziadach czy innych Weselach? Nawet Słonimski musiał je trochę w recenzjach celebrować, aczkolwiek i tak pisał dużo mniej poważnie niż Boy.
      Bazyl: to mamy 1:1, ja też byłbym za tym, żeby chociaż raz pokazać inne oblicze Słonimskiego. Za to w nagrodę będą fragmenty jego Kronik tygodniowych:)

      Usuń
    5. Chyba zdarzały się sztuki "środka" czyli nie z najwyższej i najniższej półki?;)
      Na Kroniki tygodniowe już się cieszę, ile można Melpomenę gwałcić;)

      Usuń
    6. Z lektury Gwałtu mam utrwalone, że on recenzował albo takie tanie farsidła, albo wielkie klasyki, ten środek jakoś umykał mi w czytaniu. Ale tym bardziej przejrzymy pod tym kątem, żeby nie wyszło, że Słonimski był tylko taki bardziej uszczypliwy.

      Usuń
    7. Człowiek skrajności;) Trzeba będzie się rozejrzeć za biografią Słonimskiego.

      Usuń
    8. Nie on człowiek skrajności, tylko mój czytelniczy umysł tak go zapamiętał. A biografia będzie jak na zawołanie - w marcu WAB w serii Fortuna i Fatum ma wydać:)

      Usuń
    9. W zasadzie skupiając się na samych biografiach - Mikołajska, Nałkowska, Korczak i teraz Słonimski - mogłabym przetrwać cały rok;)

      Usuń
    10. A sądząc po lekturze Korczaka i Mikołajskiej oraz po pogłoskach na temat Nałkowskiej, byłby to bardzo satysfakcjonujący rok czytelniczy:)

      Usuń
    11. Nie wątpię, nie wątpię...;)

      Usuń
  4. ~ Ania
    W blogosferze jest niewiele surowych recenzji, więc dla równowagi warto od czasu do czasu poczytać kwękania Słonimskiego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. K. Varga to naturalnie nie Słonimski, ale też sobie nieźle używa na twórcach. Lubię jego poczucie humoru.

      Usuń

Prześlij komentarz