Odcinek 206: Maria Ginter, 1941 rok

Z notatek więziennych Marii Ginter z d. Zieleniewskiej

Warszawa, więzienie Pawiak, 14 stycznia 1941 roku
Rano zemdlała Helenka. Zabrano ją do szpitala. Potem przyszły do nas dwie nowe. Jedna młodziutka, bardzo ładna szatynka, o dużych brązowych oczach. Poczułam do niej od razu sympatię. Ledwo zdążyłam się dowiedzieć, że nazywa się Danusia Terlikowska i siedzi za broń, gdy wpadło dwóch Niemców. Kazali natychmiast opuścić wszystkim celę. Nigdy nie było wiadomo, o co chodzi. Na własną intuicję trzeba było decydować, czy zakazane rzeczy schować w sienniku, czy gdzieś przy sobie. Tym razem moje „skarby” – ołówek, notatki, papierosy i karty – wsadziłam pod bluzkę. Gdy już wszystkie znalazły się na korytarzu, Niemcy odczytali listę i parę kobiet odseparowali na bok. Ogólne zaniepokojenie! Nikt nie wiedział, czy to na wolność, czy na transport. Tymczasem umieszczono je w dwunastce. Resztę komisarka kolejno rozmieszczała po innych celach. Danusię i mnie, jako nieletnie, przydzieliła do celi młodocianych nr 25, na oddział I. Byłyśmy z tego bardzo zadowolone. Przyjemniej jest siedzieć w towarzystwie młodych.
Więzienie Pawiak, fot. z 1906 roku.
W nowej celi czułam się już starą „mamraczką”. Postanowiłam zadomowić się wygodnie. Po transporcie nie było już tłoku. Mieszkanki młodocianej celi przyjęły nas bardzo mile. Zajęłyśmy z Danusią dwie prycze obok siebie, w kąciku, i rozmawiałyśmy do późnej nocy. Od pierwszej chwili nabrałyśmy do siebie zaufania i opowiedziałyśmy sobie własne dzieje konspiracji i aresztowania. Wtajemniczyłam Danusię w sposoby kontaktowania się z wolnością, otrzymywania grypsów i wałówek, poruszania się po więzieniu i ułatwiania sobie życia. Zawarłyśmy sztamę, tak zwaną „więzienną wspólnotę”. Oznaczało to dzielenie się wszystkim, co się zdobędzie, nie wyłączając kostki cukru czy papierosa.
Maria Zieleniewska-Ginterowa, Z pobytu w celi małoletnich, w: Wspomnienia więźniów Pawiaka, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza 1978, s. 192.

Komentarze

  1. Na pewno taka "sztama" ułatwiała odnalezienie się w okrutnej rzeczywistości, ale była też dużym wsparciem psychicznym, zwłaszcza dla osób w wieku Marii i Danusi.
    Od lat obiecuję sobie, że w czasie pobytu w Warszawie zwiedzę Muzeum Więzienia Pawiak, ale ciągle coś mi staje na drodze. Mam nadzieję, że w końcu tam się wybiorę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam bliżej i obiecuję sobie to samo od lat dwudziestu:P A Muzeum ponoć przeszło jakiś lifting. Niestety w internecie niewiele da się zobaczyć: http://www.muzeumniepodleglosci.art.pl/ekspozycja_stala.php

      Usuń
    2. Dzięki za link. Na pewno zwiedzanie Pawiaka jest wstrząsającym przeżyciem i tego się trochę obawiam. Ekspozycja z pamiątkami i informacjami o okupacji rzeczywiście wygląda nowocześnie.

      Usuń
    3. Problem w tym, że tak naprawdę zachowało się niewiele oryginalnych pamiątek. Nawet ściany są oryginalne tylko do połowy, bo budynek Niemcy wysadzili w sierpniu 1944 r.

      Usuń
    4. Fakt, w podpisach do zdjęć przedstawiających wnętrza jest napisane, że to rekonstrukcja. Mimo to ekspozycja ciekawie się zapowiada.
      Szkoda, że szkolne wycieczki do Warszawy podążają głównie szlakiem najpopularniejszych atrakcji turystycznych i na Pawiak nie starcza już czasu w programie.

      Usuń
    5. To raczej mało znany i mało efektowny cel wycieczek.

      Usuń
  2. Kiedy czytam tego rodzaju teksty zawsze zastanawiam się, jak to możliwe, by ludzie mogli się wzajemnie tak traktować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też. Zastanawiam się również nad tym, jak ja zachowałabym się w różnych sytuacjach opisywanych w tych tekstach i często wyobraźnia odmawia posłuszeństwa.

      Usuń
    2. Gdy się kiedyś zastanawiałam nad podłością, wrogością i zemstą jaka panowała wśród więźniów obozów, to wydawało mi się, że ja na pewno bym się tak nie zachowała. Tymczasem, człowiek nie jest w stanie przewidzieć tego, jak się zachowa w ekstremalnych warunkach.
      Wiem jedno: nie chciałabym tego przeżywać.

      Usuń
  3. A ja dzisiaj spędziłam kilka godzin na szukaniu wspomnień więźniarek Fordonu. Co za zbieżność! Przeraził mnie los dzieci urodzonych w celach. Niby dużo wiem, a wciąż za mało, by zrozumieć.:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie znasz wspomnienia Ruty Czaplińskiej Z archiwum pamięci... 3653 więzienne dni? Na Pawiaku też urodziło się nieco dzieci, nawet bliźnięta Jaś i Małgosia.

      Usuń
  4. Książkę znalazłam, ale nie było jej w bibliotece IPN ani chwilowo na allegro. Czytałam wspomnienia - długi artykuł. Będę szukać dalej.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz