Odcinek 89: Józef Kajetan Janowski, 1863 rok

Z pamiętników o powstaniu styczniowym Józefa Kajetana Janowskiego

19 września 1863 roku
Zamach na gubernatora Berga
Dnia 19 września dobrze po południu gruchnęła najniespodziewaniej wieść o zamachu dokonanym na namiestnika [Fiodora] Berga około kościoła Św. Krzyża. Groza padła na miasto. Istotnie, w chwili, gdy Berg wracał z jakiejś przejażdżki rannej do Zamku, z wielkiego domu hr. Andrzeja Zamoyskiego rzucono bomby na przejeżdżającego. Zamach się nie udał, bo Berg został nietknięty. Przestraszony wpadł we wściekłość. W pierwszej chwili wydał rozkaz zburzenia domu armatami. Zdołano mu wytłumaczyć niewłaściwość tego środka i że lepiej dom zachować, ale go zabrać. Zaraz po zamachu policja z wojskiem rzuciła się do wnętrza domu, by łapać winowajców. Ci jednak tyłami przez ogrody zbiegli. Zamknięto bramy i wszystkich mieszkańców domu, szczególnie mężczyzn, w liczbie stu kilkudziesięciu spędzono na podwórze. Tymczasem rabowano dom. Wszystkie sprzęty wyrzucano oknami na ulicę, a stosy nagromadzone kazano zapalić. Dom był zamieszkany przez ludność zamożną; wszystkie kosztowności, jakie tylko się tam znajdowały, zginęły w kieszeniach rabusiów. Z mieszkania profesora Kowalewskiego, znanego orientalisty, wyrzucono wszystkie jego nieocenione zbiory naukowe. Różne cenne pamiątki po Szopenie, przechowywane przez jego siostrę, panią [Ludwikę] Jędrzejewiczową, wraz z jego fortepianem, wyrzucono na ulicę i spalono. Rozbiegłe po całym mieście rozszalałe żołdactwo dopuszczało się gwałtów i nadużyć. Opustoszały ulice. Do późnego wieczoru trwał pożar, który musiano gasić, bo stawał się groźnym dla miasta. Wszystkich mieszkańców domu aresztowano i pognano do Cytadeli.
Cyt. za: Polska w latach 1795–1864. Wybór tekstów źródłowych do nauczania historii, oprac. Izabella Rusinowa, Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne 1986, s. 276.

Cyprian Kamil Norwid, Fortepian Szopena

[...]
Rosjanie plądrują Pałac Zamoyskich.
VIII
Oto patrz, Fryderyku!... to – Warszawa:
Pod rozpłomienioną gwiazdą
Dziwnie jaskrawa – –
– Patrz, organy u Fary; patrz! Twoje gniazdo:
Owdzie – patrycjalne domy stare
Jak Pospolita-rzecz,
Bruki placów głuche I szare,
I Zygmuntowy w chmurze miecz.

IX

Patrz!... z zaułków w zaułki
Kaukaskie się konie rwą
Jak przed burzą jaskółki,
Wyśmigając przed pułki,
Po sto – po sto – –
– Gmach zajął się ogniem, przygasł znów,
Zapłonął znów – – I oto – pod ścianę
Widzę czoła ożałobionych wdów
Kolbami pchane – –
I znów widzę, acz dymem oślepian,
Jak przez ganku kolumny
Sprzęt podobny do trumny
Wydźwigają... runął... runął – twój fortepian!

X

Ten!... co Polskę głosił, od zenitu
Wszechdoskonałości Dziejów
Wziętą, hymnem zachwytu – –
Polskę – przemienionych kołodziejów;
Ten sam – runął – na bruki z granitu!
– I oto: jak zacna myśl człowieka,
Poterany jest gniewami ludzi,
Lub jak – od wieka
Wieków – wszystko, co zbudzi!
I – oto – jak ciało Orfeja,
Tysiąc Pasyj rozdziera go w części;
A każda wyje: „Nie ja!...
Nie ja” – zębami chrzęści – –
Lecz Ty? – lecz ja? – uderzmy w sądne pienie,
Nawołując: „Ciesz się, późny wnuku!...
Jękły – głuche kamienie:
Ideał – sięgnął bruku” – –

Komentarze

  1. Jak ciekawie jest porównać zapisy tych samych wydarzeń widzianych oczami uduchowionego poety i skrupulatnego pamiętnikarza.
    Mówiąc czasami ideał sięgnął bruku, nie zawsze pamiętam, w jakich dramatycznych okolicznościach to powiedzenie pojawiło się po raz pierwszy.
    Biedny orientalista. To była na pewno piękna kolekcja. Przypuszczalnie wszyscy opłakiwali przede wszystkim pamiątki po Szopenie - dobrze, że Janowski na ułamek sekundy pochylił się też nad jego nieszczęściem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wstrząs w mieście musiał być olbrzymi, i samym zamachem, i represjami, a zapewne i prasa się o tym rozpisała, skoro do Norwida wieści dotarły.
    A orientalista Kowalewski to swoją drogą była ciekawa postać: http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Kowalewski

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedny orientalista, sądzę że w wynikłym chaosie mało kto przejął się jego kolekcją. Palenia pamiątek po Szopenie nie rozumiem, ale po całym zajściu widać, że gubernator do racjonalnych nie należał.

    OdpowiedzUsuń
  4. Żołdacy pewnie nawet nie wiedzieli, że po Szopenie. Wywalili wszystko jak leci ze wskazanego budynku.

    OdpowiedzUsuń
  5. ~ Zacofany.w.lekturze
    Nawet nie przyszło mi do głowy sprawdzić, kto zacz, bo sądziłam, że załamany kolekcjoner po prostu zniknął w mrokach dziejów. I to był błąd, bo postać naprawdę bardzo ciekawa!
    Zastanawiam się, czy współpraca Kowalewskiego z władzami rosyjskimi wynikała z sytuacji w domu (żona Rosjanka), czy może miał dylemat: kariera naukowa za cenę ugodowej postawy wobec władz i wspierania rusyfikacji. Jaka w tym wszystkim ironia losu, że to właśnie żołnierze rosyjscy zniszczyli jego kolekcję. Ależ historia. To właściwie gotowy materiał na opowiadanie.

    ~ Sumire
    Za sprawą armat wśród kwiatów Szopen nie był chyba pupilkiem władz carskich, ale wydaje mi się, że akurat tamtego dnia rozwścieczone wojsko działało spontanicznie i trzeba było Norwida, żeby temu zajściu nadać charakter metafizyczny.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz