środa, 14 września 2011

Odcinek 84: Jane Austen, 1804 rok

List Jane Austen do siostry, Kasandry

Lyme, piątek, 14 września 1804 roku
Jane Austen
Kochana Kasandro
Sięgam po pierwszą kartę tego wykwintnego, prążkowanego papieru, aby Ci podziękować za list z Weymouth i wyrazić nadzieję, iż jesteś już w Ibthrop. Spodziewam się usłyszeć, iż dotarłaś tam wczoraj wieczór, zajechawszy w środę aż do Blandford. Twoja relacja z Weymouth nie zawiera niczego, co by uderzyło mnie bardziej niż wzmianka o tym, iż w mieście nie ma lodu. Na wszelkie inne niedogodności byłam w pewnej mierze przygotowana, szczególnie zaś na Twoje rozczarowanie tym, iż nie ujrzałaś Rodziny Królewskiej na pokładzie we wtorek, o Twoim spóźnieniu wiedziałam już bowiem od pana Crawforda - lecz cóż miało mnie przygotować na brak lodu? Weymouth jest w ogóle, jak zauważyłam, miejscem szokującym, w którym niczego szczególnego nie można polecić, godnym jedynie tego, aby je odwiedzali mieszkańcy Gloucester. Doprawdy, bardzo się cieszę, żeśmy tam nie pojechali, a także, że Henry i Eliza nie znaleźli tam niczego, co by ich skłoniło ku odmiennej opinii. List mój zastałaś wczoraj, mam nadzieję, w Andover, toteż od wielu godzin ufam ze spokojem, iż serdeczna troska o mnie opuściła Cię, jak to serdeczna troska ma we zwyczaju. Nadal miewam się nieźle, na dowód czego dziś rano znów się kąpałam. Odrobina gorączki i niedyspozycja, którą przeszłam, okazały się wprost nieodzowne: modzie na nie uległo w tym tygodniu całe Lyme. Panna Anna Cove dzień czy dwa spędziła w łóżku, a matka jej jest zdania, iż przed poważną chorobą uratował ją jedynie w porę zaordynowany emetyk (przepisany przez doktora Robinsona), natomiast panna Bonham, z objawami jakiejś nerwowej gorączki, pozostaje od kilku dni pod opieką pana Carpentera i chociaż czuje się już wystarczająco dobrze, aby wychodzić z domu, wciąż jest bardzo wyniosła i nie odwiedza sal balowych. [...]
Suknie z katalogu, kwiecień 1804 rok
Jak się możesz spodziewać, zadomowiliśmy się już zupełnie na naszej kwaterze i wszystko idzie ustalonym trybem. Służba sprawuje się bardzo dobrze i nie sprawia kłopotów, za to niewygody oficyn nie przewyższa z pewnością nic, poza ogólnym brudem domu, mebli i wszystkich lokatorów. Pogoda, jak dotąd, jest jak na zamówienie - nasze dobre samopoczucie zależy w wielkiej mierze od tego, czy pora bezdeszczowa potrwa dłużej. Staram się, jak mogę, zastępować Ciebie, być przydatną i utrzymywać wokół porządek. Zauważywszy brud w karafce z wodą, bezzwłocznie łaję kucharkę, która dostaje od tego nagłych torsji. Nie przypominam sobie, aby pod Twoją administracją robiła tak samo. James raduje nas wszystkich swoją obecnością, to istny skarb. Nigdy przedtem trzewiczki Pani Matki nie były tak dobrze uczernione ani platery tak lśniące. Usługuje doskonale, jest pilny, zawsze pod ręką, sprawny i małomówny - mówiąc krótko, posiada znacznie więcej zalet niż tylko cnoty główne (cnoty główne bywały już bowiem w posiadaniu tak często, iż przestały być warte posiadania), a jedną z jego zalet jest - o czym wiem od Jenny - chęć przeniesienia się do Bath. Ma w sobie ów chwalebny głód podróży, który tak ganiono u nieszczęsnego Jamesa Selby'ego; rozczarowanie tym, iż pan go z sobą nie zabiera, miało za przyczynę, między innymi, chęć ujrzenia Londynu. [...]
Suknia spacerowa, model z katalogu Ackermann
Wczorajszy bal był przyjemny, choć towarzystwo dość nieliczne jak na czwartek. Pan Ojciec wysiedział z wielkim ukontentowaniem do pół po dziewiątej (wyjechaliśmy nieco po ósmej), po czym oddalił się pieszo do domu w towarzystwie Jamesa i latarni - nie sądzę, aby ją zapalali, gdyż księżyc świecił jasno; czasami jednak latarnia bardzo się przydaje. Do pierwszych dwóch tańców nikt mnie nie prosił; dwa następne tańczyłam z panem Crawfordem, a gdybym zdecydowała się pozostać dłużej, mogłam jeszcze tańczyć z panem Granville'em, synem pani Granville, którego oferowała się przedstawić mi moja serdeczna przyjaciółka, panna Armstrong, lub z nieznanym mężczyzną o dziwnym wyglądzie, który przyglądał mi się jakiś czas, w końcu zaś spytał, nie będąc przedstawionym, czy zamierzam jeszcze tańczyć. Sądząc po swobodnych manierach, musi chyba być Irlandczykiem, tym bardziej że należy, jak mi się zdaje, do towarzystwa wielmożnych Barnwallów, czyli syna i synowej irlandzkiego wicehrabiego, ludzi z wyglądu dziwnych i obcesowych - właśnie takich, jacy mogą uchodzić za znakomitości w Lyme. [...] Wczoraj rano (czy gwoli ścisłości reguł nie powinno się raczej powiedzieć rankiem dnia wczorajszego?) złożyłam wizytę pannie Armstrong i zostałam przedstawiona jej ojcu i matce. Jak wiele młodych dam, córka jest znacznie lepiej ułożona od rodziców. Pani Armstrong przez cały czas mojej wizyty cerowała pończochy. W domu wolę o tym nie wspominać, by krytyka nie została poczytana za wzór do naśladowania. [...] Jenny upięła mi dzisiaj włosy dokładnie tak, jak zawsze upinała pannie Lloyd - co obie nas niezmiernie uszczęśliwiło. Nie muszę chyba zapewniać Cię, z jaką niecierpliwością oczekujemy Twego następnego listu, ciekawi, jak znajdujesz panią Lloyd i Martę. Tej drugiej przekaż nasze uprzejmości. Pierwsza, obawiam się, trwa poza zasięgiem pamięci o nieobecnych, jak wspomnień o nich.
Kochająca Cię
J.A.
Piątek wieczór. Kąpiel dziś rano była tak rozkoszna, a Molly tak usilnie namawiała mnie do korzystania z przyjemności, że, zdaje mi się, tkwiłam w wodzie nieco zbyt długo, gdyż od południa czuję się bezzasadnie zmęczona. Następnym razem będę ostrożniejsza, a jutro zaniecham kąpieli [...].
Jane Austen, Listy wybrane  1796-1817, wybór R.W. Chapman, tłum. Jolanta Kozak, Prószyński i S-ka 1998, s. 63-66.

11 komentarzy:

  1. Kto mógłby podejrzewać Jane Austen o bycie domową tyranką i doprowadzanie kucharki do torsji? Szokujące:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z listów wynika, że Jane w ogóle nie dawała sobie w kij dmuchać, przynajmniej w domu :)
    Strasznie mi się podoba fragment o wizycie u panny Armstrong i wszelkie wtrącenia, zwłaszcza to o trosce!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie zdziwila wzmianka o tej niezwykle meczacej kapieli :)

    OdpowiedzUsuń
  4. @Sumire: w ogóle aż strach pomyśleć, o czym oni pisywali listy. O wszystkim:D

    @Katasia_k: a gorset rozpiąć (chyba nie rozpinały), pantofelki rozsznurować, pończoszki zdjąć i nałożyć specjalne. Straszne zawracanie głowy:)

    OdpowiedzUsuń
  5. @zacofany ale dlatego te listy są taki ciekawe! Jest w nich wszystko- i stan zdrowia,i ocena służącego i opis wizyty. Prawie jak stron na fb :)

    OdpowiedzUsuń
  6. @Sumire: ale ja wcale się z tego powodu nie martwię, szczególnie gdy widzę, jakie maile po nas zostaną:P Ciekawe jak Austen zagospodarowałaby SMSa:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Podobnie jak Sumire jestem pod wrażeniem fragmentu o wizycie u Miss Armstrong. :) Pani Armstrong przez cały czas mojej wizyty cerowała pończochy. W domu wolę o tym nie wspominać, by krytyka nie została poczytana za wzór do naśladowania.
    Wyobrażam sobie, jak Jane walczyła ze sobą, by nie złajać pani Armstrong, co też mogłoby się zakończyć torsjami zbesztanej niewiasty. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ej, w czasach Jane Austen, panie najczęściej nosiły suknie empire (z podwyższonym stanem) bez gorsetów. Wyczytałam gdzieś ostatnio, że moda ta była bardzo przydatna, bo pomagała pannom ukryć wczesne ciąże, których ponoć przez te wszystkie zrywy romantyzmu nie brakowało :)

    OdpowiedzUsuń
  9. @Grendella: masz rację co do strojów (vide rysunki z żurnali):D Być może więc trudność polegała na odpowiednim podkasaniu sukni:))

    OdpowiedzUsuń
  10. @zacofany nie wiem, ale na pewno czytałoby się je jako lekturę ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. @Sumire: ja bym chętnie poczytał, ale wątpię, czy znalazłyby uznanie u speców z MENu:P

    OdpowiedzUsuń