Odcinek 44: Guillaume Apollinaire, 1915 rok

List Guillaume'a Apollinaire'a do Madeleine Pagès
 
5 sierpnia 1915 roku
Madeleine Pagès
Moja uwielbiana Madeleine,
Równocześnie z dwoma listami z Oranu dostałem kartkę z Marsylii [bez daty], będę więc teraz miał, najdroższa, nowiny świeższe niż dawniej.
Z radością odpisuję z głębi mojej pieczary. Wysłałem małą przedawnioną książeczkę i aluminiową obsadkę wygodniejszą niż poprzednia.
Teraz, kiedy jesteśmy oboje w tej samej części świata, opóźnienia poczty będą mniejsze. Nie ma jednak takiej minuty, w której nie myślałbym namiętnie o Tobie i nie powinnaś się niczym trapić.
Masz o swoim niewolnictwie wyobrażenie, które powinno być moim, nie Twoim, inaczej będziesz tylko małą zbuntowaną służką. Tymczasem jest mi to obojętne. Moja najdroższa, tak świadoma siebie, należy do mnie. To najważniejsze z wszystkiego. Madeleine, jesteś wspaniałą zdobyczą, uwielbiam Cię do głębi, gdyż miłość nasza jest czymś najbardziej cudownym. Upodobanie fizyczne znaczy w niej nie więcej od muśnięcia, podczas kiedy duchowo i moralnie przenikamy się w sposób niezwykły. Przychodzi mi czasem na myśl Heloiza i Abelard. A przecież nie jestem Abelardem, daję Ci słowo. Twój sen był cudowny. Wyzwalam Cię i wyzwolę jeszcze ze wszystkiego, co może Cię krępować i jedyne moje marzenie to zastąpić sen.
Guillaume Apollinaire
Mimo wszystko nie powinnaś mieć o mnie przesadnego mniemania. Bierz mnie takim, jakim jestem: nie brzydki, ale z pewnością i nie urodziwy, o nie. Byłem dzieckiem dużej urody i ładny za młodu, ale teraz nie jestem już piękny. Nie niekształtny bynajmniej, bujna czupryna, ale często uważam się za prawie brzydkiego. I wiele wad. Zalety: nie jestem graczem ani pijakiem, poza tym poeta, to wszystko. Bardzo wesoły, z nagłymi przypływami smutku. Zdrowie wspaniałe, które wojna osłabiła i osłabi jeszcze. Ale żeby Cię kochać, zapał mój będzie niewyczerpany.
Oczywiście, mamy wiele wspólnych upodobań, ale żeby uprzedzić mnie jeszcze o swoich gustach, pisz mi o nich, zrobię, co możliwe, by mieć podobne, jednak za każdym razem, kiedy gusty nasze początkowo będą się różniły, powiadomię Cię, że z góry przyjmuję Twoje. Ale chcę zwracać Ci także uwagę na różnice, abyśmy uniknęli wysiłków zbyt kosztownych dla naszych osobowości, a raczej, by nie było między nami żadnego kłamstwa. Pisz mi o swoich gustach, snach, upodobaniach, pieszczotach, jakie Ci się marzą we śnie, zrób dla mnie wyimaginowany portret Twego władcy.
Lody poziomkowe będą lepsze, kiedy będą to lody a la Madeleine rozpuszczone w moich ustach.
Nasz sekret jest najpiękniejszym z sekretów.
I na mapie czułości nie ma już etapów. Zajmujemy wszystkie ważne punkty strategiczne.
Ale tak jak we śnie biorę Cię w ramiona, całuję Twoje włosy i cudowne usta, których piękny wykrój przypomniała mi karta z Marsylii, ich łuk, łuk Miłości samej, dla której chcę żyć i umierać.
Gui.
Guillaume Apollinaire, Listy do Madeleine, tłum. Julia Hartwig, Wydawnictwo Literackie 1976, s. 86-87.

Komentarze