Odcinek 37: Wojciech Kossak, 1903 rok

Z listów Wojciecha Kossaka do żony

Kraków, środa 29 lipca 1903 roku
Manio droga.
Przyjechałem zobaczyć, czy można się zabrać do roboty, czy nie. Mowy nie ma, bo chociaż nowa pracownia gotowa, to jeszcze przez strajk drzwi nie ma, podłoga biała, jeszcze drewniana refleksuje, no i co najgorsze, że dopiero dziś zaczynają z kaflową posadzką w pracowni Prezia drogiego. Wszystkie więc szafy, kominek etc. przenosi się do nowej chwilowo, aż się tam skończy.
Jedziemy więc z Jurkiem [syn] razem do Chabówki jutro, ja na kilka dni do Poręby [...]. Widocznym jest, jak mi Zakopane służy, wszyscy mi się dziwują, co tak młodo i rześko wyglądam. O Boże, jak mi tam miło oddychać. [...]
Ściskam Cię z całej duszy i serca. Tak się czuję zdrów i odświeżony, jak dawno już się nie czułem. Błogosławione dla mnie to powietrze, tak jak dla Was morskie. Uściskaj panny ode mnie - Wasz Tato [...]

Kraków, w lipcu 1903 roku
Moja Manio droga.
[...] Byłem dziś wszędzie z architektem, wystaw sobie, że piwnica jest cała sklepiona pięknie i nie ma nic jak cegła i żelazo. Za tydzień wszystko gotowe. Zostawię więc po ustawieniu pieców czas jakiś cały parter z otwartymi oknami, a dopiero z końcem sierpnia nowe obicia dać każę. [Budowniczy] Pokutyński się pytał Jacka [Malczewskiego] zafrasowany, czy Kossak zdaje sobie sprawę, że to bardzo kosztowna rzecz i że do tysiąca będzie kosztować. Jacio nie powiedział mu, że jestem przygotowany na więcej, ale mocno się cieszymy obaj, że tak uczciwy zrobił kosztorys. [...]

Zakopane, Hotel Skoczyska [sierpień 1903 roku]
[...] Ciekawym, jak w domu teraz wygląda, tapety w Twoim pokoju zupełnie nie uszkodzone. Ty teraz, Mańciu, nie przyjeżdżaj, wierzaj mi, że wszystko będzie uczciwie i porządnie zrobione. [...]

Kraków, niedziela [sierpień 1903 roku]
Moja Manio droga.
W uzupełnieniu wczorajszego listu donoszę Ci jeszcze, że przyjazd Twój tutaj teraz jest zupełnie bezcelowy i sfutrowałem Bronisławę za jej zapraszanie Ciebie. Wszystko się robi solidnie i dobrze, jedna kwestia, do której potrzebuję zaraz Twej odpowiedzi, to obicie w salonie. Jest ono bla bla i nieodpowiednie zupełnie dla obrazów, ale ze względów oszczędności i wielu pieniędzy, które i tak na to poszły, może je zostawić jeszcze, kiedy czyste zupełnie.
W tym tygodniu robota jest taka: heblowanie posadzki w Twoim pokoju, tapetowanie jadalnego pokoju i Jurka, naprawianie i czyszczenie sufitów. Za tydzień będzie zapuszczanie podłóg i froterowanie, a za dwa tygodnie czyszczenie mebli i ustawianie, porządkowanie ogrodu, wywożenie wapna i tym podobnych pozostałości po budowie. W pracowni czyszczenie okna i tak samo zapuszczanie podłogi. [...]
Po powodzi uchwalił magistrat podnieść poziom naszego placu i nawieźli na całą tę łączkę gruzów i śmieci, ale na tym koniec. Będę więc awanturował się jutro okropnie.
Bądź więc, Maniuchna, spokojną, że tu się robi wszystko, co potrzeba, i spuść się na ukochanego i kochającego małżonka Wonia. [...]

Kraków, piątek [28 sierpnia 1903 roku]
[...] W domu wszystko już zrobione, posadzki poukładane, piece przestawione, kończą właśnie dziś w Jurka pokoju. [...]

Kraków, sobota [wrzesień 1903 roku]
[...] W salonie obicie zostawiam to samo, bo zupełnie świeże, jeżeli chcesz inne, to telegrafuj.

Kraków, wtorek [8 września 1903 roku]
[...] W domu już zaczyna być po ludzku. W jadalnym pokoju jest już obicie, Jurka pokój bardzo ładny także. [...]
Wojciech Kossak w swojej pracowni, 1928 rok.

Wojciech Kossak, Listy do żony i przyjaciół (1883-1942), t. 1, oprac. Kazimierz Olszański, Wydawnictwo Literackie 1985, s. 683, 684-687, 689.

Komentarze

  1. A co to tak dzisiaj kompleksowo, ponaddatowo? Ale dobrze, bo inaczej nie było by: "Jest ono bla bla i nieodpowiednie zupełnie dla obrazów (...)" :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety kwestia remontu przestała pięknego Wonia zaprzątać całkowicie, zajął się innymi rzeczami, a szkoda byłoby nie wiedzieć, jak to się skończyło, nieprawdaż? Poza tym nasz dzielny remontowiec miał ambarasujący zwyczaj niedatowania listów, więc wzmianki by przepadły:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach artyści, niby ta nonszalancja, żyjemy bez daty, ale jednak głównie interesuje nas kwestia obić salonowych ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. No przecież artysta nie mógł eksponować swych dzieł na "bla bla" obiciach, dobry gust by mu nie pozwolił:P Poza tym małżonkę ukochaną należało ukontentować, żeby życia nie zatruwała:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Tym bardziej jeśli sam artysta się szlajał po innych paniach :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Swoją droga to przypomina mi się, że córeczka Kossaka też odeszła od męża, gdyż nie miał ładnego mieszkania (tak wyjaśniała Pawlikowską Magda Samozwaniec), ech, my w Krakowie to jednak jesteśmy bardziej mieszczanami niż duszami artystycznymi. Ale PR mamy dobry ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ależ się starał wszystko załatwić dla żonki:)A Zakopane właśnie wówczas stawało się modne ku zdrowotności:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Małżonce oczy zasłaniał obiciami w salonie, a sam do Zakopanego jeździł i pewnie nie tylko po górach chodził:D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz