niedziela, 17 lipca 2011

Odcinek 25: Tadeusz Boy-Żeleński, 1919 rok

List Tadeusza Boya-Żeleńskiego do aktorki Anny Leszczyńskiej

17 lipca 1919 roku
Moja droga pani Niusiu.
Pierwszy list pani dostałem w miesiąc prawie po wysłaniu, nie rozumiem, dlaczego nie mogła go służąca doręczyć, bo nigdzie Krakowa, zresztą cóż prostszego jak wrzucić do skrzynki? Prawie zaraz potem dostałem i rugi, pocztą. Taki się zrobiłem Diogenes, że ani nie dziwiłem się, że pani nie pisze, ani że teraz napisała, po prostu ucieszyłem się listem. I bardzo serdecznie mi żal jest pani, pani Niusiu, że tak było z panią, nie wiem czemu, pierwszy raz mam wrażenie prawdy. Czy już lepiej, czy się odwróciło? Dobrze, że pani wytchnie trochę na wsi po tym forsownym życiu! Ja siedzę w Krakowie, nie chce mi się nigdzie w lecie ruszać, męczy mnie bardzo stykanie z ludźmi, o ile zaraz nie można się opłukać samotnością, więc już wolę tu siedzieć, mimo iż za drzewkami tęsknię. Kończę druk kilku książek przerwanych strajkiem. Czy dalej będzie możliwe to robić wobec ostatniego podniesienia cen druku, jeszcze nie wiem! [...] Książki, które wyszły [...], prześlę pani przy okazji, albo do Warszawy prześlę pani zlecenie do Gebethnera, żeby je wydał. Byłbym to dawno zrobił, ale wobec przerwanego porozumienia nie było sposobności. Również teatralne, o ile je zgromadzę, prześlę pani. Przypadkowo zupełnie w to wszedłem przez to, iż proszono mnie w "Czasie", aby napisać sprawozdanie z "Tartuffe'a", bo nie miał kto pisać, a potem się wciągnąłem i chętnie to robię, bo mnie to odświeża i stanowi antydot od tych kurzów bibliotecznych, w jakich żyję. Odbieram ciągłe komplementy i mam w tym "poważne stanowisko", co mnie bardzo śmieszy, bo mnie to wszystko razem nic nie obchodzi. [...] Papier się kończy, zatem dużo miłych słów, pani Niusiu, posyłam, jak również szlachetny gest tego przebaczenia, którego sobie pani życzy. I życzę, żeby wszystkie chmurki się rozproszyły i żeby Niusieńka opalała się w słońcu szczęśliwości jak pianka u cygarniczki w deseń swojej muślinowej koszulki.
Bardzo przyjazny
B.

Tadeusz Żeleński Boy, Listy, oprac. Barbara Winklowa, Państwowy Instytut Wydawniczy 1972, s. 144-145.

8 komentarzy:

  1. Boy rewelacyjny eseista i krytyk. Zresztą kiedyś krytyka była bardziej charyzmatyczna w dwudziestoleciu był Boy, po wojnie Wyka. Ich szkice krytycznoliterackie były niezwykłej urody.

    OdpowiedzUsuń
  2. ~ ..dr Kohoutek
    To prawda. Lubię Boya nie tylko za styl, inteligencję i poczucie humoru (notabene widoczne wyraźnie w tym liście), ale również za niesamowitą pracowitość: liczba przekładów zaiste imponująca.
    Redaktor Naczelny bardzo ceni Boya i na pewno będzie jeszcze wiele miłych niespodzianek związanych z tą nietuzinkową postacią.

    OdpowiedzUsuń
  3. Opłukać się samotnością - piękne.

    OdpowiedzUsuń
  4. "mam poważne stanowisko - co mnie bardzo śmieszy,bo mnie to wszystko razem nic nie obchodzi" - podoba mi się to stwierdzenie i jest mi bliskie.
    Boya znam głónie z przekładów Balzaka.
    guciamal

    OdpowiedzUsuń
  5. ~ ksiazkowiec
    Prawda? Mnie też dokładnie ten fragment zachwycił!
    I jeszcze żeby Niusieńka opalała się w słońcu szczęśliwości jak pianka u cygarniczki w deseń swojej muślinowej koszulki. Prawdziwe delicje w tym liście! :)

    ~ Guciamal
    Boy to prawdziwy mistrz paradoksu. Jego spostrzeżenie nader trafne. :) Takie sytuacje chyba zdarzają się nam wszystkim dość często.
    Z tłumaczy Boya zdecydowanie wolę Juliana Rogozińskiego, którego przekłady zarekomendował mi redaktor Naczelny. Pochwalę się, że w piątek dostałam przesyłkę z "Listami dwóch młodych mężatek" Balzaca w tłumaczeniu JR. :) Ciebie jako miłośniczkę Dehnela też na pewno ucieszy informacją, którą uzyskałam od Zacofanego w lekturze, że Rogoziński to Julian z "Lali". :)

    OdpowiedzUsuń
  6. RedNacz Boya uwielbia, będą listy, a może i recenzje teatralne:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak - czytałam już u ciebie o tłumaczeniu Rogozińskiego i o tym, iż wystąpił- został opisany w Lali.
    guciamal

    OdpowiedzUsuń
  8. ,,antydot od kurzów bibliotecznych " - cymes :)

    OdpowiedzUsuń